Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Recoom MinoQuid
Dusza wskroś magiczna
Dołączył: 11 Wrz 2007
Posty: 363
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 1 raz Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: z daleka
|
Wysłany: Pią 21:39, 05 Gru 2008 Temat postu: |
|
|
*Dopił spokojnie ostatni łyk herbaty nie zważając na jęki, błagania, hałasy i inne dziwne rzeczy które się wokół niego działy. Spojrzał do kubka i zakręcił nim kilka razy*
- Hmm, fusy coś źle mi dzisiaj życzą, było trzeba nie wstawać z łóżka
*Odłożył kubek i podparł głowę ręką. Spoglądając to na przybysza, to na Gairah, która zrobiła efektowne wejście, to na resztę załogi, która sama nie wiedziała co ze sobą zrobić. Wzrok ponownie powędrował mu na przybysza który także gubił się z każdą minutą w tej sytuacji. Wstał, westchnął, pokręcił głową, rozejrzał się po pokoju, za swoim płaszcze. Znajdując go przy szafie, założył i zwrócił się do przybysza*
- Dobra jak ma być to już zepsuty dzień, to może chociaż coś dobrego zrobię. Prowadź *sam nie wierzył, że się na to zgodził, ale wsadzając różdżkę do kieszeni i małą sakiewkę z ziołami ustał przed przybyszem* Ale pośpiesz się bo całego dnia nie mam...
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
|
 |
Thyatis
Studnia "wyobraźni" bez dna
Dołączył: 29 Lip 2006
Posty: 863
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 1 raz Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: granica między jawą a snem...
|
Wysłany: Pią 22:04, 05 Gru 2008 Temat postu: |
|
|
*Zachłysnął się herbatą i zaczął gwałtownie kasłać. Tak abrdzo był zdziwiony, że to ten drugi z magów jako pierwszy podjął konkretne kroki, aby mu dopomóc.*
- Tak! Ja zaprowadzę, ja zaprowadzę...
*Bełkotał odstawiając kubek. Był najwyraźniej czymś strasznie podniecony. Odwrócił się i ruszył w kierunku wyjścia. W drzwiach zderzył się z wchodzącą akurat Gairah.*
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Gair Montegre
Ekonomistka bezpośrednia
Dołączył: 26 Lip 2006
Posty: 1053
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: znad skraju wyobraźni
|
Wysłany: Pią 22:16, 05 Gru 2008 Temat postu: |
|
|
*Elfka w ostatniej chwili uniknęła zderzenia ze zdeformowaną ziemią, tudzież nie mniej twardym progiem, przytrzymując się framugi po zderzeniu z człowieczkiem wybywajacym z karczmy jakby się gdzieś niedaleko paliło*
O, już Pan wychodzi?
*Zostawszy wyraźnie zignorowana, spojrzała na idącego za gościem maga*
Chyba Was nie wystraszyłam?
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Recoom MinoQuid
Dusza wskroś magiczna
Dołączył: 11 Wrz 2007
Posty: 363
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 1 raz Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: z daleka
|
Wysłany: Pią 22:40, 05 Gru 2008 Temat postu: |
|
|
Nie Gairah spokojnie, jak już jesteś to może zrobisz coś do jedzenia *wyszczerzył się beszczelnie i ruszył za przybyszem* A niech ja tylko zmarnuję swój czas, to pozabijam *pokręcił głową i ruszył w drogę*
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Gair Montegre
Ekonomistka bezpośrednia
Dołączył: 26 Lip 2006
Posty: 1053
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: znad skraju wyobraźni
|
Wysłany: Sob 17:12, 06 Gru 2008 Temat postu: |
|
|
*Elfka popatrzyła z lekkim niedowierzeniem ma maga, po czym wzruszyła ramionami i weszła do środka, mrucząc pod nosem coś o dziwacznych przyzwyczajeniam magi-szarlatanów, co to powinni umieć samym podniesieniem powieki przywołać pełne, kilku zestawowe śniadanie dla całej armii*
Skoro wolisz marznąć na zewnątrz.. , herbata! Można?
Post został pochwalony 0 razy
Ostatnio zmieniony przez Gair Montegre dnia Sob 17:13, 06 Gru 2008, w całości zmieniany 1 raz
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Thyatis
Studnia "wyobraźni" bez dna
Dołączył: 29 Lip 2006
Posty: 863
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 1 raz Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: granica między jawą a snem...
|
Wysłany: Nie 10:51, 07 Gru 2008 Temat postu: |
|
|
- Ven narobił tej herbaty chyba na zapas...
*spojrzała na kilka bezpańskich kubeczków stojących na stole. Dopiła swoją herbatę, odstawiła naczynie i ruszyła w kierunku wyjścia.*
- Tylko nam coś zostaw!
*Ruszyła za żebrakiem i Recoomem. Padał jeszcze drobny śnieg, lecz nie potrzeba było wiele czasu, aby oblepił ubrania idących. Mężczyzna brnął przez zaspy, co chwila oglądając się, czy mag i łuczniczka jeszcze za nim podążają.
Doszli do głównego traktu, który rozpoznali właściwie na wyczucie; był bowiem całkowicie zasypany śniegiem. Nikt jeszcze nie odważył się utorować drogi. Z uwagi na fakt, że śnieg wciąż padał, okoliczni mieszkańcy najwyraźniej uznali to za syzyfową pracę.
Przekroczyli trakt. *
- Daleko jeszcze?
*spytała Thyatis, zakopana w zaspy do połowy uda. Dawno już nie było takiej zimy.*
- Blisko! Tu żem go zostawił... Zara za drogą...
*Byli już blisko lasu. Weszli między pierwsze drzewa, aż w końcu zobaczyli czerwone ślady na nieskazitelnie białym puchu. Po tych śladach żebrak doprowadził ich do rannego mężczyzny. Był nieprzytomny.
Thyatis podeszła do leżącego; zaraz jednak zatrzymała się gwałtownie, przypominając sobie wskazówki powtarzane przez wszystkich łowców: nie-pocdchodź-do-trupa-dopóki-się-nie-upewnisz-że-trupem-jest. Zachowała więc bezpieczną odległość, zrobiła jedynie krok w bok, aby móc ujrzeć twarz rannego.*
- To nie jest nikt z naszych... Szczerze mówiąc nie znam tego człowieka... A przepraszam, elfa.
*Dodała zauważając charakterystyczne uszy wystające spomiędzy poplątanych, ciemnych włosów.*
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Venasque
Cicha woda
Dołączył: 16 Sie 2006
Posty: 337
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 1 raz Ostrzeżeń: 0/5
|
Wysłany: Nie 21:26, 07 Gru 2008 Temat postu: |
|
|
Venasque uśmiechnął się do siebie - przeczucie nie omyliło go i dla nikogo nie zabrakło gorącego napoju. Zaraz jednak wrócił myślami do chwili obecnej i przyspieszył kroku, by dogonić grupkę, która spieszyła jak do pożaru.
Gdy dotarł do reszty, ujrzał leżącą na ziemi sylwetkę i wykorzystał własną sztuczkę nabytą dzięki krótkiemu doświadczeniu z medycyną.
- Przepraszam - powiedział głośno i delikatnie trącił nogę leżącego czubkiem buta - Która jest godzina?
Sam nie wiedział czego się spodziewać, po prostu więc patrzył na reakcję dzieląc uwagę pomiędzy rannego i człowieka, który ich do niego sprowadził.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Recoom MinoQuid
Dusza wskroś magiczna
Dołączył: 11 Wrz 2007
Posty: 363
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 1 raz Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: z daleka
|
Wysłany: Nie 22:57, 07 Gru 2008 Temat postu: |
|
|
*Pokręcił głową i zadygotał* Ven co Ty robisz?? Może jeszcze zapytasz czy ma parę złotych monet i gdzie jest najbliższa knajpa z grzanym piwem.. *westchnął się dookoła, wszędzie było biało, a ludzie najwyraźniej jeszcze spali, albo nie mogli się wydostać z domów zasypanych białym puchem. W każdym bądź razie oprócz nich, nikogo nie widział. Przetarł oczy i pomyślał o ciepłej herbatce i fotelu który na niego czeka. CO go skusiło żeby wychodzić z domu. Czasami sam siebie nie rozumiał. *
- Dobra ludzie odsunąć się, trochę się owego czasu nauczyłem *wyjął z kieszeni płaszcza różdżkę i machnał nią w powietrzy parę razy nakreślając różne krztałty. NAgle z końca różdzki wybiegło parę iskier i uderzyły w górkę śniegu obok leżącego roztapiając ją całkowicie i zostawiając tylko kałużę która od razu zaczęła zamarzać.*
- Nie tak to miało wyglądać *spojrzał na koniec różdżki* Teraz już wiem że trzeba ją napewno wymienić, ale...
*podniósł różdżkę i zaczął ponownie nią wymachiwać*
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Thyatis
Studnia "wyobraźni" bez dna
Dołączył: 29 Lip 2006
Posty: 863
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 1 raz Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: granica między jawą a snem...
|
Wysłany: Pon 17:42, 08 Gru 2008 Temat postu: |
|
|
*Automatycznie uskoczyła przed iskrami.*
- Miałeś mu pomóc a nie dobijać! Bogowie, jesteście straszni...
*Leżący ani drgnął. Najwyraźniej naprawdę był ranny i nie symulował. Krew z rany znajdującej się na jego pierści zaschła na kaftanie.
Stojący obok biedak najwyraźniej na coś czekał.*
- Ja żem... doprowadził... To człek, na pewno dobry, przyda się wam, dobry człek...
- Co, mamy z niego posługacza zrobić?
*zdziwiła się Thyatis*
- A z resztą mówiłeś, że to ktoś z naszych, a tego tu nikt z nas nie zna...
- Ale na pewno ktoś znajomy! Ino przyjrzyjta mu się... A ja...
*zaczął nieśmiało. Półelfka spojrzała nieufnie*
- Zima... Bidakowi ciężko o tej porze roku...
*wyciągnął rękę. Thyatis prychnęła, wiedziała że w dzieiejszych czasach bezinteresowność nie istnieje.*
- Zaraz. Najpierw to mu musimy mu pomóc. A ty nam powiesz wszystko co wiesz na jego temat. Nie wiemy, skąd się tu wziął. Bierzemy go do nas?
*zwróciła się do towarzyszy. Miała nadzieję, że uda im się jakoś pomóc nieznajomemu w sposób tradycyjny. Po próbie czarów Reca, nie była przekonana do leczenia magią.*
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Venasque
Cicha woda
Dołączył: 16 Sie 2006
Posty: 337
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 1 raz Ostrzeżeń: 0/5
|
Wysłany: Wto 11:25, 09 Gru 2008 Temat postu: |
|
|
- Czułem, że tak się skończy - mruknął i zsunął z ramion płaszcz. Wzdrygnął się, gdy przeniknął go zimowy chłód, ale opanował się i zaproponował:
- Przeturlajmy go na płaszcz i zabierzmy do nas. Jeżeli wyżyje to świetnie, tu i tak mu raczej nie pomożemy, hmm?
- A Ty - posłał żebrakowi nieokreślone spojrzenie - Tobie dziękuję i zejdź mi z oczu - Zziębniętą dłonią wyrzucił w śnieg kilka monet.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Gair Montegre
Ekonomistka bezpośrednia
Dołączył: 26 Lip 2006
Posty: 1053
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: znad skraju wyobraźni
|
Wysłany: Wto 15:17, 09 Gru 2008 Temat postu: |
|
|
*Gair popatrzyła na zamykające się drzwi*
I co, wszyscy wyszli?
*Uznawszy, ze równie dobrze może coś zjeść, ściągnęła nieco przemoknięty płaszcz, przewiesiła przez jego kołnierz rękawiczki i zawiesiła nad piecem kuchennym. Następnie usiadła na krześle obok, nakładając nogi jak najbliżej ciepła, pozwalając by się ogrzały. Do ręki wzięła kubek z jeszcze ciepłym napojem*
Oooo... jak miło *
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Recoom MinoQuid
Dusza wskroś magiczna
Dołączył: 11 Wrz 2007
Posty: 363
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 1 raz Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: z daleka
|
Wysłany: Wto 17:51, 09 Gru 2008 Temat postu: |
|
|
*Popatrzył na podniesioną przez siebie różdżkę i szybko ją opuścił* A może jednak będzie lepiej zrobić to w tradycyjny sposób, ale od razu tachać go do nas?? *Spojrzał dziwacznie na Vena* Od kiedy to tak pomagamy ludziom, rozumiem zbliżają się święta, czas miłości i przyjaźni, no ale... *westchnął i spojrzał na leżące monety* No i monety rozdawać, że też królem nie zostałeś *zwrócił się do Vena i podszedł do leżącego* Dobra zróbmy to szybko i bezboleśnie dla niego i dla nas...
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Thyatis
Studnia "wyobraźni" bez dna
Dołączył: 29 Lip 2006
Posty: 863
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 1 raz Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: granica między jawą a snem...
|
Wysłany: Czw 18:16, 11 Gru 2008 Temat postu: |
|
|
*Żebrak rzucił się na złote monety błyszczące na śniegu. Wyzbierawszy wszystkie, zaczął oddalać się tyłem, co chwila giął się w ukłonach i bełkotał, na jakich to łaskawców trafił. Thyatis skrzywiła się. Przez chwilę miała ochotę zatrzymać biedaka i wyciągnąć z niego informacje na temat rannego. Czuła, że może on jedna coś wiedzieć. Żebrak jednak widząc, że tylko łuczniczka zwraca na niego uwagę, ukłonił się po raz ostatni, odwrócił się i puścił się biegiem przez zaspy - na tyle na ile było to możliwe.
Czarodziejom udało się przenieść rannego na płaszcz Vena. Mężczyzna był nieprzytomny, więc nawet nie jęczał, gdy go przenoszono. Cała ekipa powoli zaczęła się przemieszczać z powrotem w kierunku karczmy.
Gairah nie było dane długo cieszyć się samotnością, ogniem i herbatą. Po pewnym czasie zimno wtargnęło gwałtownie do oberży, gdy magowie i łuczniczka gwałtownie otworzyli drzwi i wturlali się do środka niosąc rannego.*
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Thyatis
Studnia "wyobraźni" bez dna
Dołączył: 29 Lip 2006
Posty: 863
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 1 raz Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: granica między jawą a snem...
|
Wysłany: Śro 18:44, 17 Gru 2008 Temat postu: |
|
|
*Ranny zajęczał. Był to pierwszy dźwięk, jaki wydał w ich obecności.*
- O! Może odzyska przytomność?
*Zamknęła drzwi za Recoomem i Venem. Coś mignęło za oknem... Człowiek...? Zwierzę...? Machneła ręką uznając to za przywidzenie i odwróciła się twarzą do rannego.*
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Venasque
Cicha woda
Dołączył: 16 Sie 2006
Posty: 337
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 1 raz Ostrzeżeń: 0/5
|
Wysłany: Śro 23:09, 17 Gru 2008 Temat postu: |
|
|
Zebrani popatrzyli po sobie. Venasque zaczął ostrożnie.
- Jestem człowiekiem wielu, hehe, talentów, ale na pewno nie jestem medykiem. Jeżeli ma wyżyć, potrzebuje odpowiedniej opieki... - zawiesił głos. Gdy w odpowiedzi usłyszał tylko niezręczną ciszę, dodał:
- Może zacznę w takim razie od nagrzania wody i przyniosę trochę alkoholu, co? - zwrócił się do...
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group, Theme by GhostNr1
|
|