Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Recoom MinoQuid
Dusza wskroś magiczna
Dołączył: 11 Wrz 2007
Posty: 363
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 1 raz Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: z daleka
|
Wysłany: Czw 19:06, 18 Gru 2008 Temat postu: |
|
|
*Kiedy usłyszał o alkoholu wreszcie na Jego twarzy zajaśniała radość* No przynieś przynieś, ktoś wreszcie mówi z sensem. *popatrzył na rannego* Hmm może by zaoszczędzić mu cierpienia i przyśpieszyć śmierć, *wyjął różdżkę*
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
|
 |
Thyatis
Studnia "wyobraźni" bez dna
Dołączył: 29 Lip 2006
Posty: 863
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 1 raz Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: granica między jawą a snem...
|
Wysłany: Pią 12:39, 19 Gru 2008 Temat postu: |
|
|
- Nie!
* zawołała. Zwykle w takich momentach kobieta rzuca się i zasłania własnym ciałem ukochanego mężczyznę. Czasem krzyczy ''mój ci on'', czasem pozwala zabić siebie zamiast niego... Piękna, romantyczna śmierć, przykład poświęcenia...
Ale nieznajomy był tylko nieznajomym, a Thyatis bardziej kierowała ciekawość niż potrzeba męczeńskiej śmieci, toteż ograniczyła się tylko do wyrażenia negacji.*
- Mimo wszystko uważam, że powinniśmy mu jakoś spróbować pomóc...
*spojrzała na Vena, nie mając w zasięgu wzroku nikogo bardziej kompetentnego.*
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Recoom MinoQuid
Dusza wskroś magiczna
Dołączył: 11 Wrz 2007
Posty: 363
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 1 raz Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: z daleka
|
Wysłany: Pią 15:58, 19 Gru 2008 Temat postu: |
|
|
Ja tam nadal uważam, żeby pomóc mu w mój sposób i skonsumować to co przyniesie Ven *spojrzał na maga mając nadzieję , że ruszy się wreszcie po alkohol*
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Venasque
Cicha woda
Dołączył: 16 Sie 2006
Posty: 337
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 1 raz Ostrzeżeń: 0/5
|
Wysłany: Pon 17:53, 22 Gru 2008 Temat postu: |
|
|
Venasque skrzywił się czując skupioną na sobie uwagę. "Człowiek chce dobrze, a wyjdzie jak zawsze" - tyle wyrażała jego mina. Jednak z braku lepszych pomysłów, wziął się do pracy. Wyszedł za próg, by zebrać trochę śniegu, który upchnął do czajnika. Trzymając go, przymknął oczy, a po dosłownie chwilce dało się słyszeć ze środka syk szybko parującej wody. Odstawił naczynie na kuchnię, by doszło do siebie, a sam stanął nad nieznajomym. Jeszcze szybkie spojrzenie ku znudzonemu Recoomowi i szybka decyzja.
- Thyatis, w moich torbach powinna być butelka ze spirytusem, możesz ją przynieść?
Podwinął rękawy i przykucnął przy głowie rannego. Wpatrując się w jego twarz zaczął przesunął dłońmi po jego głowie. Odetchnął, nie widząc na dłoniach krwi i przeniósł uwagę na szyję tajemniczego Elfa.
- Gairah, czy mogę Cię prosić o rozłożenie przy kominku posłania dla naszego gościa? Myślę, że twarda podłoga nie będzie mu przeszkadzała, o ile położymy go w cieple.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Thyatis
Studnia "wyobraźni" bez dna
Dołączył: 29 Lip 2006
Posty: 863
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 1 raz Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: granica między jawą a snem...
|
Wysłany: Pon 22:37, 22 Gru 2008 Temat postu: |
|
|
*Pogrzebała chwilę w rzeczach Vena, aż znalazła w końcu buteleczkę ze spirytusem. Potrząsnęła nią lekko, spojrzała pod światło.*
- Nie za wiele tego zostało...
*Podała flakon magowi i stanęła z boku. Ponownie kątem oka zarejestrowała ruch za oknem.
Ranny zajęczał ponownie. Jak na złość, już na początku procesu opatrywania ran postanowił najwyraźniej odzyskać przytomność.*
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Thyatis
Studnia "wyobraźni" bez dna
Dołączył: 29 Lip 2006
Posty: 863
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 1 raz Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: granica między jawą a snem...
|
Wysłany: Nie 10:20, 08 Lut 2009 Temat postu: |
|
|
*Los bywa złośliwy. Można by oczekiwać, że dobre serce zostanie nagrodzone. Że pomoc bliźniemu w potrzebie oprócz poczucia spełnienia dobrego uczynku niesie za sobą także korzyści... wynagrodzenie od wdzięcznego bliźniego, odwdzięczenie się pomocą w kryzysowej sytuacji, dobre słowo lub chociaż - do cholery! - niesprowadzaniem na biednego altruistę śmiertlenego zagrożenia.
Tak, los bywa złośliwy...
Ranny złapał Vena za rękę, próbując mu coś powiedzieć. Coś, co brzmiało mniej więcej jak:*
- Blllhhhkhhhh....
*Co prowadziło do prostego wniosku, że obrażenia są na tyle poważne, że ranny nie jest w stanie wydusić z siebie artykułowanych dźwięków.*
- To brzmi złowieszczo.
*Oświadczyła Thyatis, próbując wyczytać coś z samego dźwięku wydanego przez mężczyznę. Spojrzała w okno szukając źródła dziwnych poruszeń, które widziała wcześniej, lecz niczego już nie dostrzegła. Może, gdyby była elfem, a nie półelfem nie zignorowałaby ich wcześniej i nie uznała za przywidzenia. Było już jednak za późno.
Drzwi zaskrzypiały cicho, na tyle jednak głośno, aby wszyscy zebrani to usłyszeli. Do karczmy, wraz z mroźnym powietrzem weszło dwóch podejrzanych typów, nie odstających za bardzo od standardów wyglądu ludzi tego pokroju: odziani w czarne peleryny, z obowiązkowymi kapturami, z długimi mieczami przy boku i równie standardowym, kilkudniowym zarostem. Ponadto nie charakteryzowali się szczególna dbałością o stan uzębienia.
Jeden z nich, nieco wyższy od swego kompana, wskazał na rannego mężczyznę.*
- Jest i nasza zguba.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group, Theme by GhostNr1
|
|